Coś się skończyło...coś się zaczęło...Gdybym tylko nie podjęła tej decyzji mogłoby być inaczej...jednakże...miałam dwie opcje wyboru, nie myślałam wtedy czysto. Byłam ...jednym ,wielkim brakiem świadomości tego co robię...Powinnam była się zastanowić. Niestety , jest już za późno... Za późno by cokolwiek zmienić.
- Mamo ! Tato ! Wróciłam ! - poinformowałam , rozsznurowując swoje czarne glany w przedsionku korytarza.
Odpowiedziała mi głęboka cisza. Nie zdarzało się to często ,a jednak zawsze po braku jakiejkolwiek odpowiedzi czułam dokuczającą samotność. Czasem po prostu chciałabym spędzić choć chwilę z najbliższymi, ale ...ich zawsze jakoś brakuje.
Po kilku minutach wreszcie udało mi się do końca rozsznurować buty i położyć je na tradycyjnym miejscu. Omijam pokój mojej młodszej siostrzyczki - Arlendiss,a następnie wkraczam do kuchni. Pierwsze ,co rzucało się w oczy to elegancko złożona karteczka w kolorze kości słoniowej, leżąca na marmurowym blacie. Podchodzę do niej powoli , opierając się dłońmi o lśniący marmur. Nie miałam pojęcia ,co rodzice mogliby chcieć przekazać mi w tym "liście". Jeśli już ... wolałabym aby powiedzieli to osobiście , jak dorośli z córką , ale nie... Oczywiście musieli zostawić coś po sobie by uniknąć krępującej konwersacji . Nie wahając się ani chwili, dłużej sięgnęłam nerwowo w stronę pozostawionej kartki. Przód był zupełnie pusty. Nie zawierał żadnego podpisu czy jakiegoś wstępu typu : "DO KOCHANEJ SHINI !.
Postanowiłam więc taki fakt nadzwyczajnie pominąć, przechodząc do rozkładania kartki. Była lekko pognieciona, ale nie zważając na tandetne szczegóły zabrałam się za czytanie następujących słów :
" Droga córeczko ! Wraz z ojcem pojechaliśmy pozałatwiać pewne sprawy służbowe, dlatego też wrócimy trochę późno. Jeśli chodzi o Arlen (Arlendiss) to zawieźliśmy ją do babci na noc, bo bardzo nalegała. Mamy nadzieję ,że poradzisz sobie sama w domu, w końcu masz już 15 lat. :)
PS : W lodówce zostawiłam ci sałatkę jarzynową, jakbyś zechciała coś zjeść.
Pamiętaj ! Nie wychodź nigdzie pod naszą nieobecność ! Mama i Tato"
Świetnie ! Po raz kolejny muszę zostawać sama z sobą. To niesamowicie trudne , gdyż nie lubię przebywać w swoim jakże "genialnym" towarzystwie. No cóż ... zawsze mam szanse uzupełnić sobie czas oglądaniem telewizji i pochłanianiem sałatki. To chyba jedyna pozytywna rzecz.
Popędziłam na piętro do swojego pokoju , żeby zostawić torbę. Była dosłownie wypchana przeróżnymi książkami ,zeszytami , podręcznikami oraz paroma piórnikami . Wiem ... okrutne, szkolne życie...
Godzina 23:47 - Rodziców nadal nie widać ani nie słychać. Co oni sobie myślą ? Może i mam 15 lat ,aczkolwiek chyba żaden rodzic nie chciałby narażać się na zostawianie dziecka samego. Bezczelność.
Odstawiam szklaną miseczkę z pozostałościami sałatki na drewniany stolik, umieszczony przed telewizorem. Zmęczenie naprawdę zaczyna dosięgać granic moich wytrzymałości, dlatego nie bacząc na skutki jakie za sobą pociągnę odpływam w sen.
!~TRZASK~ !
Otwieram ociężałe powieki, ledwo podnosząc się ze skórzanej grafitowej kanapy. Ocierając dłońmi oczy , próbuję odzyskać pełnię wyrazistości obrazu. Jednakże...
- Kersonie , to wykluczone ! Ona będzie oddana w moje ręce. - rozbrzmiał donośny głos, który natychmiast całkowicie mnie wybudził.
Dostrzegam przed sobą kilka osób ubranych w czarne ,lecz gustowne płaszcze z kapturami oraz kościotrupa zakrytego powiewną peleryną , płonącą ostrym ogniem u dołu.
Chwila...CO ?! CO JEST GRANE ?!
Rozglądam się panicznie po całym domu, ale ni stąd ni zowąd nie potrafię wywnioskować ich obecności tutaj. Czy ja nadal śnię ? Boże ...to horror !
- Nie , mój drogi. To dziewczę jest nam bardziej potrzebne . Ona ma niezwykły dar, który z pewnością będzie idealnie pasował do reszty naszego zakonu Shinigami. - odrzekł bardziej postarzały mężczyzna o prawdopodobnym imieniu Kerson.
- Wszakże słusznym jest twoje rozumowanie, lecz jej dusza także niezmiernie będzie mi przydatna.
- Psst ~ Szefie ... Musimy się pospieszyć. Jeżeli teraz nie zdołamy przekonać Śmierć ,będziemy zdani jedynie na ...
- Owszem, Reginoriusie, ale bądź cierpliwym ... Ja wszystko ze Śmiercią ustalę. Jestem niemal pewien, że zezwoli nam na oddanie Shini. - wyjaśnił szeptem Kerson Reginoriuszowi.
- E-em... Um... Prze-Przepraszam ! - wtrąciłam prędko.
Wszyscy odruchowo przenieśli wzrok na mnie. O rany ... wszyscy wyglądają tak realistycznie ... ,a jeśli to wcale nie jest zwykły sen tylko rzeczywi ...NIE ! Nie ma takiej opcji ! Nie mogę tak myśleć !
- Błagam...wytłumaczcie mi ... Co się dzieje ? Kim wy jesteście do jasnej cholery ? - mój głos przepełniony był drganiem. Nie wiedziałam jak to wszystko mam przyjmować : jako real czy jako fikcja ? Niedorzeczne !
- Doprawdy nie wiesz ? - spytała mnie Śmierć, zasłaniając się bardziej kapturem.
- N-Nie. - odpowiedziałam, czując ,że zaraz zemdleję.
- Wytłumaczymy ci więc jeszcze raz od początku... My wszyscy przybyliśmy tutaj tylko i wyłącznie z jednego powodu - ciebie. Możesz nie pamiętać tego co się zdarzyło ... ,ale o punktualnie 24:00 zostałaś uduszona przez nijakiego włamywacza - Dersona Lorlenda. To właśnie dlatego tu jesteśmy. Niestety tkwi w tym pewien problem. Już od jakiegoś czasu natarczywie wykłócamy się o ciebie i nie możemy dojść do sedna sprawy. - odpowiedziała Śmierć ,cieżko wzdychając.
- W rzeczy samej. Dlatego musisz podjąć wybór, inaczej zaginiesz gdzieś w dalekiej otchłani .Chcemy ci pomóc ,dając opcję podjęcia decyzji. - dodał Kerson z powagą.
- JAK TO ZOSTAŁAM UDUSZONA ?! NIE ! NIE ! NIE ! NIEMOŻLIWE !
- Shini , prawdy nie oszukasz . Jeżeli pragniesz wmawiać sobie kłamstwa, pogubisz się jeszcze bardziej. Wpadniesz w pułapkę ,którą sama sobie postawiłaś. - Kerson podszedł ,ciągnąc za sobą długą , połyskującą pelerynę.
- Aa-aa... Boże Mój Kochany ... mogłam się przecież domyśleć, że grozi mi niebezpieczeństwo.. ,ale...żeby ..od razu doszło do ...morderstwa ...to ... Ch-cholera...nie...nie wiem... jak ...
- Więc jaki jest twój wybór ? - spytała zniecierpliwiona Śmierć.
- A konkretnie jakie mam do dyspozycji ?
- Jeden : Dołączyć do zakonu Shinigami ,czyli profesjonalnych żniwiarzy, którzy udzielają pomocy przy odesłaniu człowieka do nieba bądź piekła,a także karcą nieuczciwych ludzi podczas śmierci. Dwa : Oddać się w moje ręce , gdzie będziesz mogła żyć w pełnym spokoju oraz wolności. Twoja dusza zostanie pod mą opieką.
Co mam zrobić ? ... Właśnie dowiedziałam się ,że zostałam uduszona ,a teraz nawiedzają mnie jacyś żniwiarze i Śmierć we własnej osobie, każąc mi podjąć wybór. Nie tak przewidywałam swoje życie po śmierci ...
Jednakże ... chyba wiem ...co wybrać...
********************************************************************************
Moje nowiutkie , świeże ,gdyż teraz pisane opowiadanko. :D
Mam nadzieję ,zę się podobało ,bo to co dopiero początek tajemniczej historii naszej głównej bohaterki - Shini. *w*
Trzymajcie się ~ !
PS: Dalszy ciąg niebawem !
Fajne . :3
OdpowiedzUsuń