czwartek, 11 kwietnia 2013

Shinnitori 02

Mój wybór miał rozpocząć dla mnie nowe życie. Drugi początek po śmierci. Jednak moje serce wciąż było wypełnione strachem i lękiem. Nowy świat ,do którego muszę wkroczyć prędzej czy później stanie się nowym rodzinnym domem... Wiedziałam o tym..., lecz wcale nie chciałam. 
- Shini , podjęłaś już decyzję ? - spytał mnie po raz kolejny Kerson, obawiając się najgorszego.
- Y-ym...tak mi się wydaje...To znaczy ... tak, podjęłam. - odpowiedziałam, czując nieustanny łoskot serca.
- Ah, więc ? - Śmierć rzuciła mi pełne zaciekawienia spojrzenie. 
- Pragnę ... Ja... - wahałam się aby cokolwiek dopowiedzieć, ale w końcu przezwyciężyłam trzymające  mnie w napięciu żelazne łańcuchy. - PRAGNĘ DOŁĄCZYĆ DO ZAKONU SHINIGAMI ~ ! - dodałam głośno , przymykając oczy. 
- Co takiego ?! - Śmierć natychmiast przyjęła postawę oburzenia. 
- No cóż ... Widzisz mój drogi ... wybrała nas. - rzekł postarzały żniwiarz, wymijając Śmierć.
- Chyba sobie żarty stroicie ! - prychnął kościotrup, doszczętnie zasłonięty mroczną peleryną.
- Nie sądzę ,aby panienka Shini była skłonna do żartów. 
Śmierć nie chcąc już dłużej droczyć się  ze żniwiarzami, mruknęła jeszcze coś pod nosem i prędko zniknęła. Pozostał po niej tylko drobny popiół ognia ,zanieczyszczający dębową podłogę. 
Jeden z grupki pozostałych żniwiarzy podszedł do mnie bez jakiegokolwiek skrępowania i zaczął przemawiać, zerkając co chwilę na pożółkłą kartkę. Nic nie potrafiłam zrozumieć z odczytywanego tekstu, gdyż był w prawdopodobnie zupełnie odmiennym, nieznanym mi języku. Nie mając pozwolenia na sprzeciw, czekałam aż skończy. Musiałam okazać przecież choć trochę kultury ze swojej strony. Wcale nie jestem podła ... 
Niestety... po głowie wciąż krążyły dręczące przypuszczenia, jak to może się wszystko zakończyć. Założę się ,że pociągnę za sobą tysiące skutków, wybierając właśnie ścieżkę prowadzącą ku zakonie Shinigami.Czy ja w ogóle kiedykolwiek będę miała szansę na normalne życie ? Wątpię.
Kiedy żniwiarz zakończył swoje przemówienie, popatrzyłam na Kersona. Wydawał się być młodszy z wyglądu,a jednak jego słaby ton głosu oraz siwa broda zdradzały wszystko. 
- Shini ... Podjęłaś już decyzję ,a więc teraz musimy cię przygotować do nowego etapu. Sama sobie nie poradzisz ,nawet gdybyś wierzyła i bardzo tego chciała. Zauważ, że bycie Shinigami ciągnie za sobą ogromną odpowiedzialność, a także szlachetność. Mamy obowiązek cię tego ,co do tej pory każdy z nas przerabiał nauczyć. - jego powaga w wymowie okazała się być bardzo widoczną. 
- Rozumiem. Jestem gotowa. - odparłam z pełną świadomością tego ,że to co mówię jest czystym kłamstwem. 
- Doskonale. 
Kerson cofnął się o kilka kroków, a następnie szepnął coś znowu Reginoriuszowi. On tylko przytaknął z lekka, wyjmując z rękawa swojego czarnego płaszcza ... idealnie zaostrzoną, lśniącą srebrem ... kosę ?! Reginorius przybliżył się nieco i dał mi znak, abym wstała z kanapy. Uczyniłam to co mi nakazano, lecz nieustannie zastanawiałam się do czego ma posłużyć w tym wszystkim kosa.
Niespodziewanie żniwiarz uklęknął przede mną tak, jakby chciał się oświadczyć, trzymając naprzeciwko mordercze narzędzie. Przełknęłam cicho ślinę.
- Derome , Derome ! Akuma na sashite derlamonde diskorento ! Erlogabriwan astame awe no ! Daisukedayeno ... Offekorso nigittaro dese nante !
"Co to za język ?"  ,pomyślałam.
- Ekhm ... Czy panienka Shini absolutnie godzi się na podjęcie posady żniwiarza w zakonie Shinigami ? - zapytał mnie po chwili Reginorius.
- Tak. - odpowiedziałam nieco zagubiona.
- Czy panienka Shini będzie za wszelką cenę bronić praw oraz stale trzymać się dotychczasowych zasad zakonu ?
- Tak.
- Czy panienka Shini będzie potrafiła oddać za innych życie  ?
- Ta-ak.. Chwila ...Co takiego !? Jak to ?
- Mimo śmierci ,każdy ze żniwiarzy nadal zostaje poniekąd śmiertelnikiem. - wyjaśnił Reginorius, kurczowo trzymając kosę.
- Ah....Rozumiem...Tak. - wbiłam wzrok w jedwabny dywan. Łzy napłynęły mi do oczu, lecz powstrzymuję się aby je pokazać.
- Czy panienka Shini będzie odpowiedzialna i szlachetna wobec innych ?
- Tak.
- Ostatnie , najważniejsze pytanie... : Czy panienka uznaje zakon za nowy rodzinny dom i nigdy, przenigdy go nie zdradzi ?
To pytanie trafiło boleśnie w moje serce. Niestety ...jest już za późno .. nic nie mogę zrobić.
Łzy nie mogąc dłużej tkwić w miejscu, spłynęły po moich bladych policzkach.
- T-tak...
- Gratulujemy , dołącza panienka do zakonu Shinigami ! - wtrącił szybko Kerson. Jego zadowolenie rzucało się w oczy niczym największy wieżowiec.
- Proszę przyjąć tę kosę jako znak i dowód na to ,że jesteś prawdziwą żniwiarką. - rzekł Reginorius , wyciągając w moją stronę kosę.
Chwyciłam ją ostrożnie. Moja dłoń zadrżała ,gdy była już zaciśnięta na narzędziu.
Nagle zabłysło potężne niebieskie światło.

Jedyne co zdążyłam ujrzeć... to granatowe płomienie, pochłaniające cały mój dawny ,rodzinny dom...


****************************************************************************

Przygody Shini nadal nie zostały do końca wyjaśnione. Wiadome nam jest tylko ,że przenosi się do nowego świata - świata Shinigami ,a żegna się z ludzkim życiem.
Co wydarzy się dalej ? Jak potoczy się jej los ?
Czy da sobie radę jako żniwiarka ?

Następna część być możę za kilka dni ! ~

trzymajcie się ! *w*







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz